Minęło kilka dni, odkąd wpadliśmy po pracy, aby po raz kolejny spróbować nowego doświadczenia. Dosłownie! Spotkaliśmy się o 17:40 przed Urban Jump Arenaw Libercu. Wszyscy dotarliśmy na czas, z wyjątkiem Rost'a, który spóźnił się 15 minut. Ale on ma dziecko i jest szefem, więc to go usprawiedliwia :-)
.Dostaliśmy fajne skarpetki z antypoślizgowymi podeszwami, przebraliśmy się i przeszliśmy odprawę wprowadzającą, w której podejrzanie często pojawiał się zwrot "na własne ryzyko". Trochę nas to przestraszyło, ale z pewnością nie chcieliśmy się poddać...
.Jak wygląda arena?
Nie myśl, że to tylko kilka trampolin i nic więcej. Tutaj dzieje się dużo skakania! Arena jest podzielona na kilka sekcji. Główna Free-Jump Arenaz trampolinami odpowiednimi do parkour, piankową jamą i Big Airbag do treningu skoków, ścianką wspinaczkową i wreszcie dwiema trampolinami gimnastycznymi, które docenią nawet profesjonaliści. Jest też strefa Dodgeball, gdzie Dodgeball dopiero się rozwija. Ścieżka ninjai drabinki dla najmłodszych.
Tato, co zrobimy najpierw?
Zaczęliśmy w strefie Dodgeball i... robiliśmy zdjęcia :-) Classic.
Ale chcieliśmy zrobić zdjęcie grupowe, gdy wszyscy byliśmy cali i w "formie fotograficznej", że tak powiem. Myślę, że wyszło całkiem nieźle, co o tym sądzisz?

Nastąpiła lekka rozgrzewka, kilka podstawowych skoków, dropów i obrotów i można było ruszać do "ducha". Tak, mam na myśli Big Airbag, ale w naszym przypadku ta pierwsza runda skoków była bardziej jak upadek na kołdrę :-D Niemniej jednak nie pozwoliliśmy, aby nasze początkowe zażenowanie było widoczne i dzielnie skakaliśmy razem.
Czy będzie salto z pięcioma śrubami?
Po chwili, według instruktora, nadszedł czas na wspinaczkę po ściance wspinaczkowej i dalsze skoki do piany.
Nie próbujemy już ukrywać naszego zażenowania. "Jasna cholera, to naprawdę wysoko!"Cóż, i tak nie ma już odwrotu i spójrzmy prawdzie w oczy, to jest to, na co wszyscy czekaliśmy najbardziej. Tyle tylko, że te początkowe pomysły spróbowania salta, a może nawet pięciu śrub nagle okazały się bardzo naiwne :-) Punktem kulminacyjnym naszych akrobacji był salt z ziemi w piankę. Ale następnym razem, następnym razem na pewno to powtórzymy.
Linia, krzyżyk, linia, odbicie!
Instruktor zabrał nas przez inne części areny, gdzie wypróbowaliśmy kilka podstawowych skoków i kolców. Zakończeniem wszystkiego miał być skok z trampoliny na ścianę, która biegła wzdłuż ściany do piany. Instruktorzy skakali prosto do pozycji stojącej, więc chyba zapowiadało się fajnie. Instrukcje były jasne: "Linia, krzyżyk, linia i włóż wszystko w to ostatnie odbicie". Dobra, zaczynamy. Linia, krzyżyk, linia, linia, krzyżyk, krzyżyk, linia, ... :-D No cóż, to nie będzie taka zabawa. Nasi Adropianie nie skoczyli do stania, ale wstali najpóźniej przy drugiej próbie. A nasze dziewczyny Adropa... ale tak, w końcu im się udało!

Jednak bawiliśmy całą załogę, w tym personel, a to się liczy.
Co mogę powiedzieć na zakończenie...?
... że najważniejsze to dobrze się bawić. I zdecydowanie to zrobiliśmy, godzina przeleciała i już nie możemy się doczekać następnego razu. Bo będziemy o jeden poziom niżej. A może trochę wyżej. A co z tobą, chciałbyś tak skakać? Czy powinniśmy dodać arenę do skoków do naszej oferty?


