Hurra, jedziemy na teambuilding!
Kiedy zaczęły do nas docierać pierwsze informacje, że tym razem jedziemy na Morawy, aby zjednoczyć zespół, wszyscy byliśmy na krawędzi naszych miejsc. Tak, na Morawach są piękne piwnice pełne wspaniałego wina (i byliśmy zarezerwowani w jednej z nich). Ale nie o to chodzi, jesteśmy firmą przygodową, więc nasze podróże oznaczają wiele atrakcji. I tym razem jedną z nich miała być zwiedzanie przejażdżka balonem.

Lot balonem w deszczu i przy silnym wietrze?
W miarę jak zbliżał się dzień odlotu, nasze podekscytowanie stawało się coraz mniejsze. Prognoza pogody zapowiadała deszcz, zimno i wiatr. Najgorsze, co mogło się zdarzyć. Jechaliśmy na cały weekend, więc mieliśmy 3 hipotetyczne daty lotu - sobota rano, sobota wieczorem i niedziela rano. No cóż, z wyjątkiem tego, że jeśli będzie padać przez cały weekend i nie rozpogodzi się aż do poniedziałku, żaden z nich nie dojdzie do skutku. Chociaż czytaliśmy o tym, jak w 2016 roku Rosjanin Fedor Konukhov samotnie obleciał kulę ziemską balonem, walcząc z gradem, burzami, a nawet zamarznięciem maski tlenowej, dla nas byłoby to trochę za dużo.
Nie ma dokąd pójść!?
Na początku tygodnia wahaliśmy się nawet, czy nie przenieść całego wydarzenia. Na szczęście przeważyła optymistyczna część zespołu. Powiedzieliśmy, że po prostu pojedziemy, będziemy się cieszyć i na pewno w końcu wszystko się wyjaśni. I tak się stało, było niemal w stu procentach pewne, że pojedziemy!
Obudź się i ćwicz
Poranny wyjazd z miejsca zakwaterowania był o 6:15. Wypiliśmy więc tylko herbatę, kawę i małe co nieco, po czym udaliśmy się na miejsce startu. Na zewnątrz było pięknie, słonecznie, ciepło i lekki wiaterek...po prostu absolutna sielanka. Nasi ludzie pomogli baloniarzom nadmuchać balon, a dzięki spokojnej pogodzie mogliśmy nawet wejść do środka balonu. I zrobić kilka fajnych zdjęć, takich jak to:

Up in the sky
Wskoczyliśmy do kosza i powoli wystartowaliśmy. Lot balonem na ogrzane powietrzeodbywa się od 50 do 300 metrów nad ziemią. Najpiękniejszy widok jest z góry, ale najlepsze doświadczenie jest wtedy, gdy lecisz tuż nad krajobrazem i wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Po wspinaczce wznieśliśmy toast szampanem i chłonęliśmy zapierające dech w piersiach widoki, takie jak ten:

Piękne, prawda?
World Record
Nasz lot trwał około godziny i przelecieliśmy około 20 kilometrów. Właściwie to nie wiem, czy to mało, czy dużo, ale było w sam raz. Nie pobiliśmy rekordu świata, który wynosi około 8000 kilometrów, ale nie próbowaliśmy tego robić :-)
.Widoczność była świetna, więc po prostu cieszyliśmy się pięknymi widokami, czasami po prostu kontemplowaliśmy, piliśmy szampana lub kawę i herbatę na rozgrzewkę, obserwowaliśmy cień balonu, zwierzęta i piękny morawski krajobraz. 
Bezpieczne pozycje do lądowania
Lądowanie poszło niesamowicie gładko, pilot powiedział nam, że niezbyt często zdarza się takie lądowanie jak to, które mieliśmy szczęście mieć. Wszyscy byliśmy w pozycji do lądowania, trzymając się pasów, z ugiętymi kolanami, czekając na uderzenie w ziemię. Kiedy wylądowaliśmy, było to bardziej jak pieszczota. Naprawdę świetna robota pilota.
Awansowaliśmy!
Lotnicy to jedna wielka rodzina, więc doświadczeniana tym się nie kończą. Dla tych z nas, którzy lecieli balonem po raz pierwszy, musieliśmy przejść uroczysty chrzest z pomocą czterech żywiołów.
.
Nie powiem ci dokładnie, jak to przebiega... będziesz musiał sam tego doświadczyć. Ale mogę powiedzieć jedno. To naprawdę piękna tradycja, na koniec której nasi koledzy stali się baronami i baronkami Halenkovic(w zależności od tego, gdzie wylądują). Wznieśliśmy toast szampanem i cieszyliśmy się piękną pogodą. Tak to wygląda, gdy ma się w drużynie samych szlachetnych baronów i baronowe :-)
.
Choć większość z nas uwielbia adrenalinę, prędkość i wyzwania, to lot balonem jest takim naszym serduszkiem. To doskonałe doświadczenie, którego każdy powinien spróbować przynajmniej raz w życiu.


