Pierwszy przystanek: Api Domek – spojrzenie na świat pszczół
W upalny letni dzień rozpoczęliśmy naszą pszczelą przygodę w Api Domku. Ta niepozorna drewniana konstrukcja kryje w sobie coś naprawdę wyjątkowego – ule wbudowane bezpośrednio w jej ściany. Przez szklane panele można obserwować życie wewnątrz ula z pierwszego rzędu, nie zakłócając spokoju jego mieszkańców.
To właśnie tutaj rozpoczęła się nasza mała pszczeła akademia.
Andrea wprowadziła nas w fascynujący świat pszczół, a także przygotowała dla nas konkurs quizowy. Dowiedzieliśmy się na przykład, ile oczu ma pszczoła, jak królowa pszczół „decyduje”, czy urodzi się truteń, czy robotnica, oraz jak doskonale współpracuje cała rodzina pszczela.
I oczywiście pojawiło się jedno bardzo ważne pytanie…
Czy trutnie są naprawdę trochę… bezużyteczne?
Powiedzmy tylko, że w świecie pszczół to robotnice wykonują zdecydowaną większość pracy. Budują, zbierają pyłek, opiekują się larwami, strzegą ula i produkują miód.
A trutnie? W rzeczywistości mają tylko jedno naprawdę ważne zadanie. Jakie dokładnie? Nie zdradzimy. Szkoda byłoby psuć niespodziankę.
Jeśli zostać pszczelarzem, to na całego
Po teorii przyszedł czas na praktykę.
Założyliśmy stroje pszczelarskie, naciągnęliśmy kapelusze z siatką i ruszyliśmy prosto między ule. Zaskoczyło nas, jak wiele istnieje różnych rodzajów uli i jak bardzo mogą się od siebie różnić wyglądem.
Potem nadszedł moment, w którym przestaliśmy udawać zaprawionych w bojach odkrywców.
Każdy z nas miał okazję własnoręcznie wyciągnąć ramkę pełną pszczół i miodu. Choć wokół nas latały setki pszczół, atmosfera była zaskakująco spokojna. Jeśli traktujesz pszczoły z szacunkiem, zazwyczaj odwzajemniają go tym samym.
Każdy dostał własnego trutnia
Na zakończenie zwiedzania pasieki czekało na nas kolejne niezapomniane doświadczenie. Każdy z nas dostał do potrzymania własnego trutnia. Tak, żywego. Na koniec wszyscy wspólnie je wypuściliśmy.
Po poranku spędzonym wśród uli zdecydowanie zasłużyliśmy na porządny lunch w pobliskiej restauracji.
Gra escape room
Popołudnie poświęciliśmy grze escape room, która odbywała się częściowo na świeżym powietrzu, a częściowo w Api Domku.
Nagle przestało chodzić o to, kto wie najwięcej o pszczołach. Liczyła się komunikacja, logiczne myślenie, praca zespołowa, a przede wszystkim umiejętność wspólnego działania. Właśnie tutaj zobaczyliśmy, jak funkcjonuje nasz zespół. Jedni szukali wskazówek, inni łączyli fakty, ktoś organizował resztę grupy… i oczywiście nie zabrakło też przyjaznej rywalizacji między drużynami.
To była prawdziwa walka.
A zwycięstwo? Było naprawdę słodkie.
Tworzenie i zasłużony odpoczynek
Po grze escape room wszyscy wróciliśmy do Api Domku na spokojniejszą, finałową część programu. Wykonaliśmy świece z wosku pszczelego na pamiątkę, a dzień zakończyliśmy miodowym okładem na dłonie.
Wskazówka od profesjonalnej pszczelarki Andrei: miodowy okład na dłonie
Możesz z łatwością zrobić go również w domu. Wystarczy łyżeczka miodu na każdą dłoń i para plastikowych rękawiczek.
Rozprowadź miód równomiernie na czystych dłoniach, załóż rękawiczki i pozostaw na około 10 minut. Następnie spłucz miód letnią wodą i ciesz się pięknie miękką skórą.
Co wynieśliśmy z tego team buildingu?
Tak jak w rodzinie pszczelej, w dobrym zespole każdy ma swoją rolę. Najlepiej działa wtedy, gdy jego członkowie mogą na sobie polegać, nie boją się prosić o pomoc i działają razem.
Jeśli szukasz team buildingu, który daleko wykracza poza schematy, uczy czegoś nowego, a przy tym zapewnia mnóstwo zabawy, z całego serca polecamy to pszczelarskie doświadczenie. Tylko ostrzegamy – możesz wrócić z zupełnie nowym szacunkiem do pszczół. A może stanie się odwrotnie: niedługo we własnym ogrodzie pojawi się Twój Api Domek i pszczoły.
A jeśli pszczoły nie są dla Ciebie, nie ma problemu. W Adrop z pewnością znajdziesz swój wymarzony team building – od pełnych adrenaliny atrakcji i kreatywnych warsztatów po relaksujące aktywności grupowe.


